mama.jpg

Nazywam się
Paulina Janikowska – Mizera.

Jestem radcą prawnym, rodzicem i trenerem

Jako dziecko chciałam zostać nauczycielem. Moja Babcia i Dziadek byli nauczycielami. Babcia w domu udzielała korepetycji – często brałam w nich udział i z podziwem słuchałam jak Babcia uczy. Sama bawiłam się w szkołę – uczyłam misie i lalki i prowadziłam dziennik lekcyjny.  Temat szkoły, uczenia był stale obecny w naszym domu. Babcia zawsze mówiła, że zawód nauczyciela, to „bardzo trudny zawód” i między innymi dlatego ostatecznie go nie wybrałam.

Przez chwilę myślałam o dziennikarstwie, w liceum pisząc do lokalnej gazety.

Ostatecznie zdecydowałam się na prawo. Zawsze byłam humanistką, a „po prawie jest tyyyleee możliwości” – zapewniała moja Chrzestna, która była sędzią.

Studia prawnicze ukończyłam z wyróżnieniem dziekana (byłam w gronie 20 najlepszych studentów na roku). W okresie studiów praktykowałam w kancelariach i sądach, a także działałam w studenckiej poradni prawnej. Po studiach za pierwszym razem dostałam się na aplikację. Odbyłam trzyletnią aplikację radcowską, jednocześnie pracując zawodowo w kancelariach. Po aplikacji zdałam bardzo dobrze egzamin radcowski (wiecie - taki co to trwał 3 dni – 22 godziny pisania) i zostałam radcą prawnym.  W tak zwanym międzyczasie zrobiłam też studia podyplomowe i inne przydatne prawnikom kursy i szkolenia. 

I wtedy pojawił się On – tzn. mój Syn. 

Pojawił się na świecie tuż po egzaminie radcowskim (bo egzamin radcowski zdawałam w 7 miesiącu ciąży).

Życie wówczas wywróciło się do góry nogami, wszystko się przewartościowało, a kariera nie była już czymś na czym mi najbardziej zależało. 

Zależało mi przede wszystkim na czasie dla Niego. Po zakończeniu urlopu macierzyńskiego i rodzicielskiego i po powrocie do mojej dawnej stabilnej pracy w prężnie działającej kancelarii, szybko z niej zrezygnowałam i otworzyłam własną kancelarię – w której obsługiwałam przedsiębiorców. Dużo pracowałam z domu, a Syn był z nianią. Zyskałam czas, który kiedyś poświęcałam na dojazdy do i z pracy.

Byłam tak rozkochana w rodzicielstwie, że chciałam mieć kolejne Dziecko, a poza tym wciąż chciałam mieć więcej czasu dla Syna i nie pasowało mi to, że jest z nianią zamiast ze mną.

Gdy zaszłam w kolejną ciążę, zdecydowałam, że ograniczę ilość pracy na rzecz czasu ze Starszym Synem. Paradoksalnie wiązało się to z rozwojem mojej kancelarii, gdyż potrzebowałam współpracowników, którym mogłam przekazywać zlecenia w czasie, gdy ja upajałam się macierzyństwem. 

Nie wysłałam Starszego do przedszkola, gdy miał 3 lata, ale sama uczyłam Go w domu. Wówczas odkryłam na nowo swoje powołanie. 

Wtedy już widziałam, że w przyszłości muszę uczyć, bo to jest to co kocham i co świetnie mi wychodzi. 

Wiedziałam, że mam świetny kontakt z Dziećmi (wszystkimi, nie tylko swoimi :)) i znów, jak w dzieciństwie, czułam, że to jest moje marzenie.

Starszy Syn dostarczał wyzwań rodzicielskich, a sama czułam się niewystarczająco kompetentnym rodzicem (wtedy byłam jeszcze perfekcjonistką), więc sporo czasu zarówno jeszcze będąc w ciąży, jak i na drugim urlopie macierzyńskim poświęciłam na dokształcanie się w zakresie kompetencji rodzicielskich. Przeczytałam „sto kilo książek” (tak mówi mój Starszy Syn). I wzięłam udział w licznych szkoleniach, warsztatach i seminariach.

Z dumą odkryłam, czytając kolejne książki, że to co ja stosuję wobec swojego Syna intuicyjnie (naśladując moją Mamę, która to stosowała wobec mnie) – ktoś opisał i nazwał, a zwie się to Rodzicielstwem Bliskości.

Zafascynowałam się pedagogiką Jespera Juula, Marii Montessori, Janusza Korczaka, Pozytywną Dyscypliną, Porozumieniem bez przemocy (tym razem w relacjach rodzinnych, wcześniej znałam je i stosowałam w relacjach zawodowych).

Na warsztatach dla rodziców z Pozytywnej Dyscypliny, w którym wzięłam udział w marcu 2019 r. stwierdziłam, że koniecznie sama muszę zostać Edukatorem Pozytywnej Dyscypliny.

Chciałam szkolić Rodziców by uszczęśliwiać Dzieci – to był mój cel.

W międzyczasie chodziłam z moim Starszym Synem na liczne zajęcia dodatkowe (rozwijaliśmy się w domu i na zajęciach dodatkowych, a nie tradycyjnie w placówce).

Dla Syna poszukiwałam zajęć uczących kompetencji miękkich. Szybko okazało się, że na rynku jest cały wachlarz kursów, szkoleń i zajęć z kompetencji twardych, ale miękkich to nikt Dzieciom nie oferuje.

No prawie nikt. Bo wtedy właśnie trafiłam na Akademię JA, która oferowała autorski program wspierania rozwoju emocjonalno - społecznego od najmłodszych lat przedszkolnych.

Ta oferta zajęć dla Dzieci była dokładnie tym, czego wiedziałam, że potrzebują Dzieci i tym w co sama jako rodzic bym zainwestowała.

Zdecydowałam się otworzyć własny Ośrodek Akademii JA – mam eMOCje. 

Ośrodek mam eMOCje oferuje zajęcia dla Dzieci, na których uczymy Dzieci rozpoznawać, nazywać i radzić sobie z emocjami, pokazujemy jak się komunikować i jak rozwiązywać konflikty, uczymy asertywności. Po prostu budujemy w Dzieciach poczucie własnej wartości od najmłodszych lat. Wspieramy Dzieci, aby w przyszłości stały się świadomymi, pewnymi siebie dorosłymi, którzy potrafią odnaleźć się w każdej sytuacji. Rozwijamy tzw. kompetencje przyszłości.

No tak, ale zapewne zastanawiasz się co z tym prawem. No właśnie – ja też się zastanawiałam. 

  • Widziałam, że szkolenie Rodziców i uczenie Dzieci jest tym do czego jestem stworzona i co daje mi satysfakcję. 
  • Wiedziałam, że wartości, które wyznaje powodują, że zawsze na pierwszym miejscu będę stawiać Rodzinę.
  • Wiedziałam, że aby być spełnioną potrzebuję pomagać innym (tak już mam). 
  • Wiedziałam też, że mam dużą wiedzę i doświadczenie z zakresu prawa, że nie mogę i nie chcę zrezygnować z czegoś na co tak długo pracowałam i co kosztowało mnie wiele wyrzeczeń, siły i czasu i w czym odnosiłam sukcesy.

Zastanawiałam się jak połączyć prawo i edukację Dzieci i Rodziców

Dwie niepołączalne na pierwszy rzut oka dziedziny.

Wymyśliłam, że będę uczyć Dzieci prawa. Zaangażowałam się w edukację prawną najmłodszych i aktualnie organizuję PoPrawne Lekcje dla Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Ponadto biorę udział w Projekcie Edukacji Prawnej stworzonym przez Okręgową Izbę Radców Prawnych w Warszawie, ktorej jestem członkiem. W ramach Projektu prowadzę lekcje prawa dla młodziezy w szkołach ponadpodstawowych.

Na potrzeby moich PoPrawnych Lekcji stworzyłam PoPrawną Lalkę. Chciałam w jak najbardziej przystępny sposób pokazać Dzieciom kim jest prawnik i jak wygląda jego praca na co dzień. Wiem, że Dzieci uwielbiają zabawki, uczą się przez zabawę. Wymyśliłam, że najlepszym narzędziem będą scenki odgrywane z udziałem lalek ubranych w togi. Poprawna Lalka spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem nie tylko u Dzieci, więc aktualnie szyję ją na szerszą skalę i każdy może u mnie zamówić swoją personalizowaną PoPrawną Lalkę.

Aktualnie swoje prawnicze wykształcenie i doświadczenie wykorzystuję w pracy w spółce (jako in-house lawyer).

Natomiast swoje zamiłowanie do edukacji, realizuję prowadząc zajęcia dla dzieci w ramach Ośrodka Akademii JA mam eMOCje oraz organizując szkolenia z zakresu prawa i kompetencji rodzicielskich dla Rodziców.

Łączę swój zawód (radca prawny) ze swoją pasją (uczeniem/szkoleniem) i ze swoją misją (pomaganie innym).

 

Jestem Mamą Starszego i Młodszego Syna, rozkochaną w rodzicielstwie. 

Lubię:

    • pisać – dlatego piszę bloga;
    • spacerować po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej – dlatego często wracam w rodzinne strony;
    • śpiewać - dlatego śpiewam w chórze;
    • tworzyć - dlatego projektuję i urządzam wnętrza;
    • pomagać ludziom – dlatego stworzyłam PoPrawne Rodzicielstwo.
Paulina Janikowska - Mizera
© 2020 poprawnerodzicielstwo.pl. All Rights Reserved.